Mój powrót z Holandii
"- Co mi tam!" - pomyślałem pewnego dnia "- Trzeba zdać się na łaskę losu i rzucić kości, zobaczymy, co z tego wyjdzie!" Z takim nastawieniem podjąłem decyzję, zabukowałem lot i... wróciłem do kraju.
Początki zawsze bywają trudne, nawet jeśli są to początki czegoś, co niegdyś już znaliśmy. Mimo tego, nigdy nie żałowałem decyzji, którą wtedy, w Holandii, podjąłem. Znudził mi się obcy kraj, kilka języków, zbyt duża różnorodność. Niekoniecznie zawsze godziłem się też ze stylem życia, jaki tam panował. Nie ma to jak nasza Polska - tradycyjna, katolicka, jednak - z korzeniami. Nawet krajobrazy w Polsce wydaje mi się, że są piękniejsze niż w Holandii, a tylko na początku wszystkim wydaje się, że trawa gdzie indziej jest bardziej zielona...
Przy okazji załatwiania różnych formalności zamknąłem też sprawy związane z rozliczaniem podatkowym. W Holandii rozliczyłem się z zarobków, jakie w Niderlandach uzyskałem.
Zwrot podatku z Holandii wielki nie był, ale zawsze jakiś. System podatkowy tamtego kraju jak dla mnie jest znacznie prostszy, niż polski - zdecydowanie mniej formalności. Jak się jednak okazało, ponownie z tych samych pieniędzy musiałem rozliczyć się w Polsce. Zdziwiło mnie to, że i we własnym kraju musiałem przedstawić zeznanie podatkowe, do tego wpłacić zaliczkę na podatek zaraz po powrocie i do tego załączyć jeszcze jakiś załącznik o źródłach zarobków z Holandii. Zbyt dużo polskich formalności prawie zniechęciło mnie do pozostania w kraju, szczerze powiedziawszy. Uważam, że pracując w Holandii, powinienem rozliczać się wyłącznie według tamtejszych praw i zdecydowanie nie powinienem dzielić się moimi prywatnymi informacjami o zarobkach w kraju, w którym nie pracowałem i nic mi nie gwarantował przez okres mojej nieobecności.
W końcu jednak, z pomocą rzetelnych doradców podatkowych, udało mi się dopiąć wszystkich formalności. Mogłem odetchnąć z ulgą. Podatki to chyba najpaskudniejsza rzecz na świecie, a jeszcze jak musisz się z nich rozliczać w dwóch różnych krajach na raz... Może głowa rozboleć! Na szczęście, ja już mam to za sobą, a ze względu na szopki, jakie miały miejsce po drodze, będę musiał co najmniej dwa razy dobrze się zastanowić, zanim znowu wyjadę gdzieś za granicę do pracy.